Posłańcy z gorszego świata

Kilkanaście lat przed dzisiejszą wielką falą uchodźców Zygmunt Bauman cytował zachodnie brukowce w swoich pismach: Ta niezmierzona ludzka rzeka jest zatruta przez choroby i terroryzm, które zagrażają naszemu stylowi życia. Blair musi powiedzieć >>dość<<, już dziś zawiesić prawa człowieka i już dziś przymknąć wszystkich nielegalnych do czasu, aż zostaną sprawdzeni. Antyimigranckie nastroje istniały od dawna, obecnie zyskały jedynie nową siłę. Wrogości wobec imigrantów towarzyszy jednak do zawsze pewien paradoks: z jednej strony potrzeba uszczelniania granic, a z drugiej dostępu do taniej siły roboczej. Wykluczeni stają się też więc wyzyskiwani.

Syci mieszkańcy Zachodu wcale nie chcą wiedzieć, dlaczego inni ludzie migrują ze swoich krajów, dlaczego próbują sforsować nasze granice. Ludzie migrujący są posłańcami złych wiadomości. Przypominają o nietrwałości naszego bezpieczeństwa, naszych wygód – całej naszej egzystencji. To oni uświadamiają nam, że całe nasze życie może rozpaść się
z powodów niezależnych od nas: krachu na rynkach finansowych, zmian
klimatycznych, czy wojen.

Podobne odrzucenie stygmatyzuje ludzi bezdomnych, dzieci ulicy, narkomanów. Podklasa jest sugestywnym obrazem nicości, w jaką ludzie mogą się stoczyć, popaść lub dać się strącić – pisze Bauman w „Stratach ubocznych”.

O ile z „odpadami” z własnego społeczeństwa radzimy sobie za pomocą społecznego ostracyzmu, o tyle z przybyszami z innych krajów walczymy za pomocą państwa. To kolejny paradoks, bo z jednej strony pragniemy ograniczać państwo, by „niewidzialna ręka rynku” pomagała w rozwoju kapitalizmu, a z drugiej uciekamy się pod jego ochronę, gdy chodzi o imigrantów. Chociaż do części z nich wydajemy się mieć współczucie – to imigranci wojenni. Pozostali, którzy cierpią biedę, czy głód, spowodowane często ingerencją zachodnich koncernów w zasoby naturalne danego kraju, „migranci ekonomiczni” nie mają prawa pobytu w naszej twierdzy. Czyżby częścią wielkich idei demokratycznych, przyświecającym ludom Zachodu, była też Wielka Selekcja? Trzy czwarte świata jest beznadziejnie biedne i w końcu przyjdzie po te nasze bogactwa […]. To sobie tak można mówić: „jebać biedę”, ale to trochę samobójcze jest – powiedział
Andrzej Stasiuk w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”. Zachodni humanizm się zaciął. Jak postrzegać Innego? Jako zagrożenie? Czy może nam zagrozić czyjaś bieda, ubóstwo, nieszczęście? Czy może wciąż mówimy o zaburzonym komforcie psychicznym sytych ludzi Zachodu, którzy nie chcą przyjmować złych wiadomości do swojej świadomości?

Póki co nasze MSWiA postanowiło masowo blokować wjazd cudzoziemców do Polski. W 2016 roku większość odmów dotyczyła Czeczenów. Tym koczującym na dworcu kolejowym w Brześciu odmówiono już po 46 razy. Odmówiono rodzinom z małymi dziećmi, które od ponad pół roku śpią i żyją na dworcu kolejowym. Wolontariusze Krajowego Forum Oświaty Niepublicznej oraz Międzynarodowej Inicjatywy Humanitarnej założyli na dworcu szkołę demokratyczną. Ze wszystkich sił starają się stworzyć dzieciom w tych trudnych warunkach miejsce do nauki i zabawy. Wg władz czeczeńscy imigranci stanowią dla Polski zagrożenie, choć po II wojnie czeczeńskiej przez Polskę przewinęło się 90 tys. Czeczenów objętych ochroną międzynarodową – nie wprowadzili prawa szariatu, ani ich pobyt nigdy nie kolidował z naszym prawem. Dzisiejsza Czeczenia to kraj totalitarny, w którym porwania i tortury są codziennością. Nie jest to, jak widać, wystarczający powód dla obecnego rządu, by tolerować pobyt Czeczenów na terenie naszego kraju.

Na domiar złego szykują się też zmiany w ustawie o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium RP. O pracach MSWiA nie zawiadomiło ani Rzecznika Praw Obywatelskich, ani Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR). Jest to pomysł na ograniczenie możliwości starania się o ochronę międzynarodową w Polsce. To oznacza, że ludzi, którzy z powodu wojen, klęsk głodu, skrajnego ubóstwa znaleźli się w naszym kraju, uznajemy za istoty niemające takiego samego prawa do życia jak my. Czy w naszej twierdzy będziemy skłonni oddać jeszcze więcej władzy służbom bezpieczeństwa, by uchroniły nas przed „najazdem obcych”? Czy może po prostu zdobędziemy się na
zwykły, ludzki gest?

Że o ten gest coraz trudniej, świadczy chociażby ostatnia decyzja rządu polskiego, który odmówił prawa pobytu na terenie naszego kraju 10 syryjskim sierotom, rzekomo z powodu zagrożenia terroryzmem. Dzieci miały przez pewien czas przebywać w Polsce na zaproszenie władz Sopotu, które chciały zorganizować dla
nich leczenie z powodu urazów odniesionych na skutek działań wojennych i traum psychicznych. Zapewne wyborcy PiSu nie zapomną pomodlić się w intencji tych dzieci podczas najbliższej mszy w kościele.

Tymczasem dramat uchodźców z Syrii i innych krajów, którzy dotarli do Grecji trwa: tysiące ludzi koczuje przy silnych mrozach w namiotach. Troje z nich już zmarło z powodu mrozu. Są zdani tylko na siebie, egzystują z pomocą nielicznych wolontariuszy. Czy Europa odsunie rygiel?

DWŻ
Na podstawie: A. Domosławski, „Wykluczeni”, Wielka Litera, Warszawa 2016.

Be the first to comment on "Posłańcy z gorszego świata"

Leave a Reply